Na podstawie publikacji „Gassen und die Luft” z „Sorauer Tageblatt” (1935).

 

GGassenkawalekJak podają dawni mieszkańcy, nazywano Gassen „uzdrowiskiem powietrznym”, ponieważ powietrze miało tam być wyjątkowo świeże. Mówiono, że kto chory przybywał do Gassen, ten szybko zdrowiał – o ile tylko nie był śmiertelnie chory. Szczególnie osoby z sąsiednich wsi oraz z Żar (Sorau) chętnie przyjeżdżały tu na odpoczynek.

Starsze pokolenie jeszcze pamięta powiedzenie: „Kiedy w Żarach (Sorau) panuje zaraza – do Gassen z nią!”
Oznaczało to, że jeśli w mieście była choroba, to powietrze w Gassen uznawano za uzdrawiające i bezpieczne.

Nawet lekarze ze Żar (Sorau) zalecali chorym wypoczynek w Gassen. Pewien emerytowany nauczyciel, pan L., który był bardzo chorowity, latami przyjeżdżał do Gassen i mówił, że tylko tutaj mógł oddychać pełną piersią i spokojnie spać.
Nie było tu pyłu w powietrzu, ani przemysłowych zanieczyszczeń, a zieleń wokół uspokajała nerwy. Zimą powietrze było suche i mroźne, latem ciepłe, ale nie duszne.

Gassen miała swój rytm i spokój. Było tu cicho, bo domy stały z dala od drogi głównej. Gości nie przybywało wielu, chyba,że ktoś przychodził odwiedzić znajomych. Na ogół przyjeżdżali znajomi z Żar (Sorau)  – na piechotę albo furmanką – i zostawali na herbatę.

Gassen słynęło z gościnności, ale też z tego, że nie każdy był tu mile widziany. Obcych oceniano ostrożnie. Jeśli ktoś się nie zachowywał odpowiednio, to nie zapraszano go więcej. Ale jeśli był porządny – zapraszano go zawsze. Dzieci uczyły się, żeby nie przeszkadzać dorosłym, i nawet w czasie zabawy nie było hałasu.

Kiedy wybuchła wojna w 1914 roku, wszystko się zmieniło. W Gassen zapanowała cisza, jakby nikt już nie chciał mówić. Ludzie stali się zamknięci. Wielu młodych mężczyzn zostało powołanych do wojska. Ci, którzy wrócili, byli inni – poważni i milczący.
A potem przyszła inflacja. Pewien rolnik sprzedał w 1923 roku całe swoje plony, a nie mógł za nie kupić ani jednego worka mąki.